
Barycz to nie tylko album – to podróż przez dźwięki jednej z najbardziej bioróżnorodnych dolin Europy. Użyliśmy tu nagrań terenowych około 35 gatunków zwierząt – ptaków, płazów, owadów – wplecionych w brzmienia naszych charakterystycznych instrumentów oraz oldskulowej elektroniki.
To opowieść, w której pierwsze skrzypce grają… nie-ludzie. Dźwięki prowadzą nas przez lasy, łąki i stawy Doliny Baryczy, pozwalając poczuć rytm natury, której człowiek jest tylko częścią – a nie centrum – tak głosi nowy opis płyty, a Wy możecie się przekonać, czy to prawda słuchając wersji na Bandcampie i/lub zamawiając LP bezpośrednio u wydawcy, londyńskiej labeli Infinite Expanse. Przy okazji: wielkie podziękowania dla Toma Gibbsa za jego cierpliwość, organizacyjną sprawność i talent.
Oryginalny album ukazał się 21 lat temu (sami mamy kłopot, żeby uwierzyć w ten upływ czasu) dzięki wsparciu Dolnośląskiej Fundacji Ekorozwoju. Mieliśmy wielką przyjemność pracy z nagraniami terenowymi zarejestrowanymi przez Zdzisława Pałczyńskiego (niektóre ptasie głosy długo śniły nam się po nocach!).
Tym razem płyta ukazuje się w nowej oprawie graficznej, z pracą Joanny Żyłowskiej (Joanna.Wytwory) na okładce zaprojektowanej przez Lily Stroud. Mastering na potrzeby winylowego LP wykonał Mikey Young.
Oto, jak opisuje płytę wydawca: „Sitting somewhere between the ecological mysticism of Félicia Atkinson, the submerged intimacy of Grouper, and the acoustic ecology of Hildegard Westerkamp, Barycz also resonates with the Eastern European folk mysticism of acts like Księżyc and Osjan – where voice, landscape, and lore dissolve into dream.
Quiet, glowing, and subtly haunted by recent ecological distress in the region, this is a sonic refuge as much as an album – and one that asks you to meet it on its own shimmering, feathered terms. ”
… a my milkniemy zawstydzeni.
Wstępnie anonsujemy koncert w OTO Cafe w Londynie 3 września!

Dodaj komentarz